Tuz przed świętami minister sportu Mirosław Drzewiecki w jednej z wypowiedzi zasugerował, że miasta w których zagoszczą rozgrywki EURO 2012 nie otrzymają finansowego wsparcia na budowę stadionów. „Miasta powinny wziąć na siebie ciężar budowy” miał powiedzieć minister, jednak ja podaje Gazeta Wyborcza szybko złagodził swoja wypowiedź.
Reakcja ministerstwa na doniesienia prasowe w tym temacie była natychmiastowa: Zasady dofinansowywania poszczególnych miast w organizacji piłkarskich Mistrzostw Europy w 2012 roku zostaną określone przez rząd po przedstawieniu przez władze tych miast zakresu planowanych inwestycji i przedstawieniu preliminarza kosztów z nimi związanych" – czytamy w komunikacie.
Pokreślono także wagę warunków formalnych niezbędnych dla uzyskania rządowego wsparcia: "Zasady dofinansowania poszczególnych projektów będą ustalane sprawiedliwie i żadne z miast nie będzie faworyzowane. Rządowe wsparcie dla inwestycji związanych z organizacją Euro 2012 zależeć będzie od zakresu, wielkości i kosztów poszczególnych projektów. Rząd premiera Donalda Tuska jako priorytetową traktuje sprawę Euro 2012 i wszystkie z tym wydarzeniem związane potrzeby miast i regionów zaangażowanych w organizację piłkarskich Mistrzostw Europy".
Poznań już dziś grozi ze będzie zmuszony zmniejszyć pojemność stadionu, natomiast Wrocław i Gdańsk aby przeprowadzić inwestycje będą musiały ratować się kredytami, jednak nie zamierzają się poddawać. Najspokojniejsza w całej sytuacji może być Warszawa – realizacja stadionu narodowego ma zagwarantowane środki finansowe w budżecie państwa.
Źródło: Przegląd Sportowy, biznes.onet.pl, Gazeta Wyborcza




